Nowohuckie zapiekanki (czyli zapomnij o śniadaniu za 20 złotych)

Dwa tosty i kawa za dwadzieścia złotych - w Nowej Hucie to nie przejdzie! Jedzenie tu konkretne i w realnych cenach. Zamiast sushi i wegetariańskich wynalazków znajdziesz w NH najlepsze zapiekanki, kiełbaski i wędzone ryby - prosto z Zalewu.

Pod marką wydawanego na lśniącym papierze magazynu Kuchnia czytam ostatnio polecenie modnej warszawskiej śniadowni:



„W menu znajdziemy naturalnie śniadania i lunche. Ich doskonałe pieczywo wypiekane jest na miejscu. (…) Ceny bardzo przystępne: jajecznica z 3 jaj 12 zł, grzanki francuskie z cynamonem 15 zł, zestaw z szynką, serem żółtym i jajkiem na twardo 22 zł.


Jeszcze raz proszę. Jajecznica z trzech jajek – 12 zeta, bułka z plastrem szynki plus jajko 22???




W Nowej Hucie jedzenie jest normalne i w normalnej cenie. Żadnych wegetariańskich zboczeństw i wyschniętego sushi w promieniu 5 km od Alei Róż. Przed Państwem zapiekanki z placu Bieńczyckiego - nie jakieś szmaty z mikrofali, tylko prawdziwy konkret, domowa receptura od dwudziestu lat, na której rośnie trzecie pokolenie nowohucian.




Własnoręcznie wędzone ryby i szaszłyki znad zalewu nie bez przyczyny mają „na wypasie” w nazwie. Kiełbaska spod NCK-u – porcja obliczona na żołądek większy niż paniusi z miasta, musztarda keczup i jedziemy. Bar Społem przy placu Centralnym: aluminiowe sztućce i solniczki jak z filmu Barei, ale koperkowa za 4 złote, naleśniki i kompot – niepowtarzalne w smaku.



A na nowohuckie śniadanie polecam frytki z baru Warka. Osiem złotych porcja trzyma cały dzień, a kelnerki są miłe i ogarnięte. Dodatkowe uroki Nowej Huty - gratis.
Trwa ładowanie komentarzy...